Nasze hulania...

sobota, 13 sierpnia 2011

Popatrzcie sami - co wyprawiają nasze rozrabiaki




2 latka = 2 następne nowe kroki milowe!!!!

sobota, 16 lipca 2011

Dawno nas tu nie było... a tak wiele się zmieniło... :)

Najważniejszą zmianą którą chciałam się z Wami podzielić jest samodzielność Nelusi - mała właśnie skończyła dwa latka - i wraz z tak pięknym wiekiem zrobiła dwa milowe kroki.

Pierwszym krokiem było mówienie - w dniu dzisiejszym mówimy już wszystko całymi zdaniami - już każdy ją zrozumie...
Ostatnio nad ranem Nela obudziła się, przyniosła mi książkę do czytania i usiadła... zaczęłam więc czytać. Po chwili małej znudziło się i pobiegła dalej - ja odłożyłam więc książkę i przyłożyłam głowę do poduszki... Nela przybiegła z kolejną książką, usadowiła się jak kurka pod kołdrą i wciska mi książkę - wytłumaczyłam jej więc że nie będę jej czytać bo nie słucha tylko ucieka... mała wzięła więc książkę, zaczęła powoli przyglądać się jej powolutku przewijając strony po czym z wielkim żalem w głosie mówi: "mama, ale ja nie umiem citać..."
I takim sposobem zaczęłam się śmiać po czym przystąpiłyśmy do przeczytania kolejnej książeczki... :-)

Następnym krokiem było samo-odstawienie pieluszek... od jakiegoś czasu nocnik stał w centralnym miejscu w domu, Nela jak było gorąco biegała bez pieluszki, siadała i robiła siku. Jednak, żeby nie było tak różowo - jak zakładałam jej majteczki to myślała że ma pieluszkę i sikała w nie... nie naciskałam - najpierw przyzwyczaiłam Nelę do wołania jak ma goły tyłeczek... niespodziewanie kilka dni temu założyłam Neli majteczki tłumacząc jej że one są z materiału i nie trzymają sików jak pieluszka tylko przeciekają - i wiecie co - załapała o co chodzi!!!! Pięknie woła nie tylko w domu ale i na dworze!!! :-)
Na noc założyłam jej pieluszkę myśląc że jak będzie spała to może jeszcze się zapomnieć - niepotrzebnie! 2 noce zdjęłam rano suchą pieluszkę a trzeciej nocy mała kręcąc się przez sen zawołała siku - zrobiłyśmy co trzeba na nocnik i Nela poszła spać dalej!!!!!

Tak więc, kochani moi - mogę powiedzieć że odpieluchowanie mamy już za sobą - jakoś tak samo przyszło i wyszło :-D

A ja dopiero dostrzegam - jak mam duże dzieci... kurcze, kiedy ten czas nam tak ucieka...

niedziela, 8 maja 2011

Ostatni tekst Julcia (3 lata 7 m-cy) którym zamurował nieźle Michała...

"Tatusiu, jak się robi dzieci...?"

Hehe, w XXI wieku dzieci się chyba szybciej rozwijają... :)

...ale, tak poważnie, musimy nauczyć się odpowiadać dyplomatycznie na takie pytania... i następnym razem być gotowi na wyjaśnienia, bo myślę że Julian tak łatwo nie odpuści...

Basenowo...

wtorek, 3 maja 2011


Dziś chciałabym włożyć na pamiątkę kilka zdjęć zrobionych przez Państwa S. (dziękujemy cioci i wujkowi za wspaniałą pamiątkę:) ) na ostatnich zajęciach basenowych.

Nasze dziewczyny - Jula i Nela świetnie bawią się na basenie... z wody mogły by najlepiej nie wychodzić wcale, Jula może non stop nurkować a Nela pływać... najlepiej na brzuchu :)


Powiem Wam, że na każdych zajęciach widzę po Neli jak powolutku oswaja się z wodą, jak przełamuje swoje bariery i uczy się pływania... ostatnio na czasie jest nauka pływania na pleckach, strzałką oraz jak zwykle nurkowanie :)


Mój malutki nurek powoli uczy się jak zanurzyć się bez popijania wody, jak machać nóżkami żeby płynąć do przodu... i powiem Wam szczerze że basen w tak młodym wieku to rewelacyjna sprawa!!! Wszystkim rodzicom którzy się zastanawiają - polecam z czystym sumieniem!!!
I jeszcze jedno -nasza szkoła to moim zdaniem najlepsza szkoła na świecie! a nasza pani Justyna to dar od losu :)

Wczoraj, dziewczyny miały super nagrodę za to że tak pięknie wykonywały polecenia Pani Justyny - na koniec zajęć dostały do zabawy wodną zjeżdżalnię... ależ była zabawa... :)



A po zjeżdżaniu dodatkowo mieliśmy czas na jacuzzi :) ach, ja też uwielbiam nasze lekcje basenowe... :)

Hulaj dusza, piekła nie ma...

poniedziałek, 2 maja 2011

Nasze dzieciaki uwielbiają hulać na swoich hulajnogach... razem z ciocią Madzią i Julcią moje dzieciaki zwiedzają na nich świat...


Tego roku Julian nie mógł się doczekać końca zimy - a dlaczego?
żeby wreszcie mógł zacząć hulać :)
I jak zaczął tak hula, nawet siniaki, podrapania i upadki go nie zrażają... :)
Teraz jeździ i krzyczy "z drogi śledzie, Julet jedzie!" :)

Nela też już coraz lepiej śmiga, pokażę Wam ją w następnym filmiku!

plac zabaw pod okiem tatusiów...

piątek, 22 kwietnia 2011

A tak się bawią nasze dzieciaki... :)



Beztroskie dzieciństwo...

To właśnie jest tak cudowne w naszych dzieciach... tak niewiele im trzeba do szczęścia - przyjaciela do zabawy, rodzica - który poświęci im troszkę czasu i maleńka huśtawka która sprawia aż tyle radochy....! :)