

Kierowca rajdowca...
wtorek, 21 grudnia 2010
20 grudnia po południu sprawdziłam sobie status wydawania ważnego dla mnie dokumentu... patrzę i nie wierzę - prawko jest do odbioru!!! Miałam ochotę założyć kurtkę i od ręki jechać po nie... jednak było już za późno, własnie zamykali urząd... :)
Autor: McDucha o 21:44 1 komentarze
Świątecznie nam... :)
W domu zagościła już magia świąt... każdy kąt pachnie świeżą zieloną choineczką, światełka mrugają do nas tak przyjaźnie, pierniczki które się ostały zdobią talerzyk swoją świątecznością... :)
Gdzie się nie obrócę widzę i czuję świąteczną atmosferę...
Wiecie, uwielbiam ten czas... jak dla mnie to jest czas magiczny - właśnie wtedy Anioły czynią cuda! Właśnie wtedy czujemy podwójnie że tak bardzo się kochamy, wtedy też sobie wybaczamy wszystko to co było kiedyś niedopowiedziane lub powiedziane za dużo... Święta to magiczny czas który powinniśmy przeznaczyć dla naszych Rodzin, Dzieci, Mężów...
Uwielbiam te świąteczne przygotowania... ubieranie choinki, rozwieszanie światełek... wyciąganie z wielką mistycznością z pudła na zabawki przyniesionego z piwnicy każdej drobnej ozdoby... przecieranie jej, ustawianie w odpowiednim miejscu... każdego roku powtarzamy te czynności a mimo wszystko są one tak magiczne i niepowtarzalne...
Julian w tym roku nie mógł doczekać się ubierania choinki - sam więc zaczął wybierać ozdoby i wieszać je na jednej wysokości... mówię Wam, jak słodko to wyglądało... Mały robił to z takim przejęciem i zaangażowaniem... później wytłumaczyłam mu że cała choinka ma być pięknie ozdobiona a jak będziemy tak wieszać ozdoby w jednym miejscu to zabraknie nam zabawek - od razu zrozumiał i zaczął ubierać choinkę lepiej niż ja bym to zrobiła... pomagał mi do samego końca :)
Uwielbiam czuć zapach świątecznego jedzenia... zapach wędzonej szynki czy polędwiczki... uwielbiam ciepłą swojską kiełbaskę.... dlatego, by dziś nie przegapić okazji poczucia świątecznych zapachów pojedziemy do mamy by Michał mógł pomóc Tacie wędzić te wspaniałe mięska które mama już kilka dni temu "zmarnowała" :) (czytaj zamarynowała)... ach jak tylko pomyślę o tym zapachu wędzonych wędlin to od razu chciałabym zasiąść do stołu i rozpocząć świętowanie...
Te święta są magiczne w każdym calu... uwielbiam jak co roku robimy wspólnie rodzinne pierniczki, jak nasze domy oblatuje zapach przypraw, jak pierniczki znikają z talerzy... uwielbiam tą żubrówkę na ciepło która jest już naszą tradycją -co roku bowiem przygotowujemy ją z pomarańczą i goździkami.... uwielbiam rytuał wycinania ciasteczek i dekorowania ich...
Grzechem by było nie wspomnieć o tym że uwielbiam lepienie uszek... podjadanie tego farszu tak by nikt nie widział - przynajmniej jednej tej małej kropeczki pachnącego grzybka... uwielbiam te rozmowy i wspomnienia które same się cisną na usta przy "produkcji" tych maleńkich uszek które są zarezerwowane w naszej rodzinie tylko na te święta... :)
Uwielbiam karpia mojej mamy, rybę w galarecie przygotowaną przez prababcię Helcię... uwielbiam każdy kęs tych magicznych świąt...
Usiądźmy więc spokojnie i delektujmy się tą świątecznością i magiczną atmosferą... spróbujmy tak wychować nasze dzieci by i dla nich święta Bożego Narodzenia były tak magicznym czasem...
Autor: McDucha o 06:30 3 komentarze