Wspomnienia z Cypru...

sobota, 28 sierpnia 2010

Witajcie,
dawno mnie tu nie było... oj dawno :)
Ale to wszystko dlatego że cierpię na notoryczny brak czasu... no ale nie o tym miała być mowa!

Usiadłam sobie na kanapie i otworzyłam plik zdjęć... trafiłam akurat na te z wakacji :) na moment powróciłam wspomnieniami do tego fantastycznego słonka... do basenów i beztroskiego wylegiwania się na plaży... widzę uśmiechnięte buzie dzieciaków i uśmiech na twarzy Michała... widzę nas - szczęśliwych, wypoczętych i chłonących energię ze słońca na kolejny rok...

I takim własnie sposobem zmobilizowałam się by od nowa zająć się naszą sagą rodzinną...
rozpoczynam więc sezon ciepłymi zdjęciami ze wspaniałej wycieczki na Cypr dziękując mojemu kochanemu Mężowi za możliwość wypoczywania w rodzinnym gronie w tak wspaniałym miejscu!!!







No i przyleciała...

niedziela, 1 sierpnia 2010

Siedzę na kanapie, piję cieplusią kawusię i wspominam...
właśnie zauważyłam że na blogu nie uwieczniłam tak ważnego wydarzenia jak spotkanie z ciocią Gosieńką... Sięgnęłam więc do naszych zasobów dyskowych i odnalazłam kilka zdjęć...
:) tak tak, tych z wizyty w Nałęczowie... tak dawno jej nie widzieliśmy, tak się za nią stęskniliśmy... tak się cieszymy że znalazła dla nas czas w swoim "zalatanym" życiu...

Ciocia zadzwoniła że może pojechalibyśmy razem do Nałęczowa na pogaduszki przy piwku i kawusi... w planach miał być też wspólny basen ale moje dzieciaki trochę niedomagały więc go odłożyliśmy na następny raz...
Było bardzo miło, z Gosią powspominałyśmy o tym co było, pogadałyśmy o tym co będzie, z kim i gdzie :)... było krótko lecz bardzo intensywnie - jak to bywa u Cioci... :)

Julian oczywiście skorzystał z możliwości pośmigania na ukochanej hulajduszy :) a Nelinka pobiegała małymi uliczkami zaczepiając wszystkich przechodniów wokół...

Ach, jak miło było... no i wreszcie poznaliśmy Kochańskiego!
Fajny z Ciebie Chłop! :) Mam nadzieję że kolejnym razem jak zawitacie do Polszy to będzie nam dane poznać się bliżej...

Anioły istnieją...

wtorek, 20 lipca 2010

Ktoś mi kiedyś powiedział że Anioły istnieją i każdego dnia patrzą na nas z góry i pilnują żeby nam się krzywda nie działa... pewnego letniego dnia mój Anioł się pokazał... :)
... i to w akompaniamencie supermena :)

Wakacje u Cioci...

czwartek, 15 lipca 2010

Nadszedł czas wakacji... na dworze zrobiło się gorąco - temperatura dochodziła nawet do 40st na słonku... ufff naprawdę było gorąco - dlatego nawet chwili się nie zastanawialiśmy nad propozycją pilnowania domku cioci Ani...
Dzieciaki miały mnóstwo trawy do biegania, mnóstwo miejsc do kąpania :) i mnóstwo atrakcji...
Odwiedziła nas nawet Ciocia Kasia z chłopakami!!!
Dzieciaki szalały jak małpki po zjeżdżalni...

Mama wakacji od kuchni nie miała :) czasami udało jej się upichcić coś naprawdę smacznego...
Chyba na kolejne wakacje pojedziemy do Włoch... dzieciaki bowiem uwielbiają makarony :) co chyba widać po ich buziach... :)

Spadochronowo - balonowo :)

sobota, 26 czerwca 2010

Kolejna niedziela w mieście... całe szczęście że Marysia nam podpowiedziała że w Radawcu mają latać balony :) Pojechaliśmy więc na lotnisko ale na miejscu okazało się że wiatr jest za duży i balony niestety nie wystartują :( pooglądaliśmy więc w nagrodę samoloty - Julian z Nelą weszli nawet do jednego i zaglądali do kabiny pilota! Julcio był pod wielkim wrażeniem tylu przycisków i świecących się światełek :)


Później Pan z obsługi poinformował nas że może jeszcze pokazy się odbędą - bo wiatr się zmniejsza... poczekaliśmy więc chwilkę, chłopaki w tym czasie uczyli się sztuk walki :)


Nagle jeden z samolotów wystartował w robił nad naszymi głowami akrobacje...
Babciu babciu zobacz tam... co ten samolot robi.... coś z niego wypada! :)
To tylko panowie na spadochronach... ale na niebie się zrobiło kolorowo...



Jak widzicie i w mieście można fajnie bawić się... :)

Wizyta w zoo...

sobota, 19 czerwca 2010

Nadszedł weekend, jednak Michał nie miał wolnego - pojechał do warszawy na Targi więc czekało nas siedzenie w domu i nudzenie się... ale my tego nie zrobiliśmy - podkusiliśmy dziadka Marcina i razem z babcią i dziadziem pojechaliśmy do zoo odwiedzając przy okazji Michała i Kasię na targach :)
ależ był fajowy dzień...

Najpierw Julian pojeździł na hulajnodze na wielkim pustym parkingu - ile miał miejsca do hulania, manewrowania, śmigania... aż nie dało się go stamtąd wyciągnąć!

Jak już się wyhasał to pojechaliśmy do zoo - Nela aż piszczała z radości jak zobaczyła te wielkie papugi, małpki skaczące po klatkach, ryby pływające w akwariach, hipcie czy słonie... ach nie mogła oderwać od tych wszystkich zwierząt oczu!
Mnie najbardziej zauroczyła foczka opalająca się na środku basenu na wielkim kamieniu :)
Julo sprawdzał jak wielkie są goryle :)
a Nelince uśmiech nie schodził z buzi przez całą wizytę!!!


Julian przez to hulanie trochę był zmęczony - prosił więc dziadka żeby go podnosił i pokazywał wszystko z góry... a w między czasie odpoczywał trochę w wózku bo Nela go opuściła zaraz na początku :) zbyt dużo atrakcji było w zoo żeby przesiedzieć w nim całą wizytę :)





Dziadziu i Babciu - dziękujemy Wam za tą wspaniałą wycieczkę!!!!